środa, 8 października 2008

8.10 FAKE MARADONNA , LA BOCA AND TANGO


We decided to see La Boca with it’s beautiful colourful streets, tango dancers etc. Got there on the bus after school.0,90 pesos ticket, which you buy on the bus, even if you are local, looks like monthly tickets were not introduced here. Whoever one day convinces the local authorities to do so, will make a good business. Why? Listen to this..
One the things that you will not see in other places is queuing for a bus. You pass these loooong queues of people asking yourself what they are waiting for and then you realize they just wait for the bus..amazing…whoever comes last stands at the end and patiently waits. Can U imagine this in London, or anywhere else? I will make a foto and show you how bizarre this looks. Anyway, we got to Boca, far from the centre, area looks poor until you get to this touristic place, with little market place and colourful buildings.. It looks attractive, but to be honest it is done for tourists and it’s hard to feel the city vibe there. Once we entered the area, there is this guy (or gay, I always make a mistake, don’t feel offended if I did it again), who starts asking ‘where are you from’ and is so happy hearing Poland, UK..Then he goes in his sporty cloths ‘Do you know Maradonna, do U want foto with Maradonna’..? He looked a little , maybe 20% like Maradonna, but was definitely making his living based on this 20%. Anyway we did our touristy photos with Tango dancers ‘board’ and seat to study a little.
I started school on Monday, amazingly I can understand a lot when someone speaks slowly, however talking is ‘a real challenge’ for now. So, we seat there in the sun, enjoying as always the day and suddenly we see this lady in dressed like tango dancer, or honestly with slightly less cloths on but full+ make up..so she starts beating the man , seating 3m from us and screaming something..(The man is one of those asking for 5pesos for taking the photo with Maradona board, the one you put your head to pretending you are the person) He tries to calm her down, no luck..so she approaches the policeman standing in his car 50 m away..10 minutes later there are 3 police cars, at least 10 men in uniforms all trying to calm down this lady, who apparently was arguing, from what we understood, that the mean she beaten is taking away her job, as she works as a tango model on the street, asking people for 5 pesos for a foto with her… No comments.. Maybe one… Women also have a latin characters here.

wtorek, 7 października 2008

7.10 Boskie Buenos w pigulce



to jest absolutnie niezwykle miasto, a ja każdego dnia czuje jak coraz bardziej wyzwalam się z korpo myślenia, zależności, powinności itd..uswiadamiam sobie ze moje zycie naprawdę zależy ode mnie, np to czy będę sie kładła spać z myślą ze przeżyłam fajny dzień, czy wręcz przeciwnie..itd..
Pierwsze dni były o tyle trudne, ze zmogła mnie totalnie choroba, ale od piątku jestem w tangu..
..w Sao Paulo na lotnisku poznałam Petre' Wegierke'weterynarza, wychowana w Anglii,wiec czuje sie Pol na pól obywatelka 2 krajow..Ona miała wcześniej samolot do Buenos, ale spędziłyśmy razem jakieś 3h..na koniec wymieniłyśmy sie mailami...kiedy pisałam jej swój, ona z poważną mina patrzac na moje koślawe litery zapytała are u a vegetarian... przeraziło mnie ze z liter odczytuje, czy jem mięso czy nie..Okazalo sie ze w samolocie, którym razem leciałyśmy, przy każdym posiłku widziała moje nazwisko'przynajmniej tak jej sie wydaje, i stewardesa mówiła jej ze je nie swój posiłek, bo nie ma ´vegetarian´przy jej nazwisku, jestzato przy moim..Gdyby nie petra pewnie byśmy sie więcej nie spotkały, bo jak wiadomo, ja nie bardzo umiem dbać o relacje, szczególnie te nowe..no ale koniec końców od czwartku po południu włóczymy sie razem..w piątek odkrywałyśmy miasto a wieczorem zjadłyśmy kolacje w miejscowym soho' dość turystycznie, w drodze powrotnej taxowkarz próbował nas oszukać wioząc nas dookola..Bylysmy twarde, zapłaciłyśmy obowiązkowe minimum i ja poczekałam w jej hostelu na taxi zamówione przez tlf.w nocy tez moszna chodzić i jest bezpiecznie, ale tam było potwornie daleko...
W sobotę rano pociągiem pojechałyśmy do Tigre, na stacji przekonałam sie ze Buenos ma tez inne niż w mojej dzielnicy oblicze..tu sa trochę takie kabaty, tylko wśród starych budynkow..elegancko ubrani ludzie, spora szansa ze ci 50plus będą mówić po angielsku..na stacji bieda, zebracy, choc tez nie jakoś dramatycznie..Tigre' turystyczne..cala zabawa polega na tym, ze wsiadasz na łódkę i płyniesz kanałami oglądając małe i stare, lub nieźle wypasione domki w delcie rzeki..kazdy ma swoje mini molo, sa nawet stacje benzynowe na wodzie dla lodek i oczywiście wielki pływający sklep..My kupilymy wycieczkę z 1 przystankiem, gdzie mogłyśmy pojeździć na rowerze, albo popływać na kajaku...po godzinie na wodzie, kiedy niepewnie obserwowałyśmy wsiadających i wysiadających ludzi, mowie Petra, chyba zbliżamy sie do naszego przystanku..ona nie' to czyjeś urodziny, bo wszędzie były balony itp, ja stary marketingowiec mowie, to tu... i było...balony były rzeczywiście urodzinowe i nie dla nas, ale poczułyśmy się smiesznie..rower...po 10minutach okazało się ze Moj ma przebita dentke..a juz panikowałam ze zapomniałam jak się jeździ, bo petra odstawiła mnie prawie na km..myslalam..no tak chodzi dziewczyna 2razy w tyg na spinning)na siłowni, na takim mini rowerze, zasuwasz na maxa)..to jedzie, ja czasami pobiegam..to mam zero kondycji...Odetchnęłam jak się zorientowałyśmy ze to dentka..Tego dnia wylądowałyśmy przypadkiem z najlepszej pizzerii w mieście' sami miejscowi, którzy czekali w kolejce na stolik' mniam
wczoraj dzielnica san telmo, ja rano biegałam, później spacer wzdłuż nabrzeża, dobra kawa, targ staroci i tango na ulicy..
Ciągle cos się dzieje, to miasto żyje na wysokich obrotach, bogactwo miesza się z biedota, najnowsze modele samochodów z gratami...kontrasty, a wszystko jakoś poruszające...wszystko chciałabym wchłonąć i poczuć..
od dziś szkoła, tez super...
dobrze mi, b intensywnie....Czuje ze zamieniam się w podróżnika i nie będę chciała przestac..zobaczymy