We wtorek minie miesiąc odkąd przyleciałam do Argentyny…Dzień wcześniej lecę do Ushuai..tak daleko jak sie da na południe, do Ziemi Ognistej. Stamtąd będę się wspinać na północ na zmianę po stronie chilijskiej i argentyńskiej, żeby dotrzeć do Boliwii i Peru.
Zanim zacznę donosić z prawdziwej podróży, mały update…
Codzienne zycie w Buenos Aires szczególnie wiosna może pochlanac. Rano 4 godziny szkoły, która jest oddalona od mojego domu o 30 minut spacerkiem. Po kolejny spacer, park, muzeum, ...wieczorem knajpa, dobra kolacja, koncert, albo po prostu książka. Ciekawi ludzie, którzy z rożnych powodów przyjechali uczyć się tu hiszpańskiego.
Holenderka, która ‘zbierała’ wakacje przez 3 lata, żeby zrobić sobie 3 miesięczna przerwę pouczyć się i podróżować po Argentynie, Niemka na emeryturze, która przyleciała na 2 tygodnie postudiować razem z córką, Amerykanka, która sprzedała swój business i do Nowego Roku będzie zgłębiać tajniki języka, Brazylijczyk, którego przez silny portugalski akcent trudno zrozumieć, doktorantka z Nowej Zelandii, która zrobiła sobie 5 miesięcy wakacji w nagrodę za doktorat. Sporo tu tych, którzy zatęsknili za prawdziwym życiem, za drobnymi przyjemnościami, dobra kawa w wiosennym słońcu, czasem na książkę, spacer i rozmowy..
Podpatrzone ‘chwile’ na nowych zdjęciach.
sobota, 25 październik 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz